Sopot - Pikuś odkrywca.
Bardzo lubię wczasy nad morzem. Nie mogliśmy nigdy z rodziną wybrać idealnego miejsca na letni wypoczynek. Przy sześciu osobach, każdy ma swoją rację i stara się przez cały urlop udowodnić, że to miejsce jest do kitu. Zawsze po wczasach wracaliśmy zmęczeni, a najlepsza atmosfera panowała, gdy jechaliśmy naszym Volkswagenem Transporterem do domu. Raz odwiedziliśmy Sopot i to był strzał w dziesiątkę. Tam się wszystkim podobało. Pierwszym który postawił na
Sopot, był nasz pies. Gdy na parkingu na chwilę się zatrzymaliśmy, w drodze do Gdyni, nasz wychowany pies oszalał. Wyskoczył z otwartych już drzwi i pobiegł do parku do jakiejś przyjaciółki. Musieliśmy pół dnia czekać, aż piesek raczy wrócić. Przez ten czas, my sami zapoznawaliśmy się z Sopotem. Na wszystkich to miasto zrobiło wrażenie i w efekcie do Gdyni nie pojechaliśmy. Po dłuższym poszukiwaniu dobrze położonego apartamentu, zostaliśmy w Sopocie na Monciaku. Teraz co roku tam jeździmy, bo każdy ma do czego wracać, nawet nasz Pikuś.