Karpacz - zwiedzanie szlaków
Nic tak bardzo mnie nigdy nie fascynowało, jak góry. W Karpaczu byłem już kilkakrotnie, ale gdy moja narzeczona powiedziała mi, że właśnie Karpacza jeszcze nie widziała, to czułem się w obowiązku, by jej go pokazać. Pobyt zaczęliśmy od sławetnego kościólka Wang. No, to przecież cudo i Kasieńka była pod dużym wrażeniem. Zapełniła prawie całą kartę pamięci, tyle zdjęć narobiła. Potem byliśmy w Western City. Ona tym nie była zachwycona, ale mmie przypomniał się Tomek Wilmowski i jego przygody na dzikim zachodzie. Moja pani śmiała się, że każdy facet jest jak duże dziecko, tylko mu dać indiański pióropusz, gwiazdę szeryfa, albo kolejkę do zabawy i już po chłopie, można iść na ploteczki, albo na zakupy. Karpacz najbardziej się nam jednak spodobał od strony gór. Codziennie wychodzilismy na szlak. Do każdej wyprawy byliśmy solidnie przygotowani. Nie tylko pokupowaliśmy mapy, ale i przewodniki i naprawdę tylko na dobre nam to wyszło. W pensjonacie
Karpacz nawiązaliśmy też bardzo miły kontakt z właścicielami. Myślę, że pojedziemy tam jeszcze nie raz.

Warto zobaczyć: